Wiosnę czuć w powietrzu więc post na rozgrzewkę...

3.04.2017
data:post.title
Zima. Dla takich zmarźluchów jak ja słaba pora roku. Ile razy pomyślałam sobie że chciałabym przesiedzieć ją w domu. Uważajcie o czym marzycie - siła przyciągania działa prężnie. I tak nadeszła w 2016 zima podczas której to ja decydowałam o tym czy chce wyjść z domu. Mogło wiać, mogło nas zasypać, cuda mogły się dziać a ja od 25 listopada zaszyłam się w swoim świecie. Pojawił się On.
Jeszcze śnieg nie pokazał się z najlepszej strony. Gdzieś go widziano ale za chwile zwijał swoje manatki i tylko błoto po nim zostało. Niczego nie mogłam sobie wyobrazić. Jak to będzie? Tyle razy o tym myślałam kiedy patrzyłam na mamy z dziećmi. Wyobraźnię mam bujną ale nie umiałam stworzyć tego obrazu. Obrazu to jeszcze pół biedy! Emocje były całkiem nieznane. Jedak bez względu na pogodę, sytuację w kraju, spadki na giełdzie i wielkie wygrane, w świecie gdzie tylko kilkanaście osób to interesowało pojawił się On. Ktoś dla mnie nowy. Przyszedł na świat o godzinie 19.52 a 3 godziny później zostaliśmy sami w sali szpitalnej Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie i patrzyliśmy na siebie niepewnie. On znał mój głos a ja wiedziałam, że często miewa czkawkę. Mogłoby się wydawać, że to niewiele ale kochałam go już miłością która w pierwszych dniach mnie przerosła. Może nie trudno przerosnąć moje 160 cm ale i tak końca jej nie widziałam. Radość, ulga, strach, szczęście, lęk,.... miłość. To wszystko naraz zalało moje ciało i spadł na nie lekki ciężar odpowiedzialności za tą bezbronną istotę. Nie spałam. Patrzyłam na Niego. Zapomniałam o bólu, o tym gdzie jestem. Byłam z Nim tak jakby był ze mną już od dawna. Takiego go sobie wymarzyłam. Teraz ja muszę zawalczyć o to aby kiedyś On pomyślał w ten sposób o mnie. 

Godzina już późna. 
Rozgrzewka za nami.
Mam nadzieję, że w wieczór jeszcze ostatnim tchem zimowy rozgrzaliśmy Twoje serce.



Prześlij komentarz