Uratuj swoją kobiecość

4.12.2017
data:post.title

To co się dzieje z kobietą i jej ciałem po porodzie to temat rzeka. Psychicznie i fizycznie...zmiany, zmiany, zmiany. Jedną z tych zmian która boli najbardziej to utrata włosów. Codziennie na szczotce są ich dziesiątki. Długie tworzą piękne wzory na płytkach w łazience. Inne zdobią dywaniki. Czy można temu zapobiec? Czy można z tym walczyć i wygrać? Nie wiem ale mam dla Was rady #instamatek :)






Minął miesiąc od porodu. Włosy nadal bajka. W trakcie trwania ciąży nagle zrobiło się ich dwa razy więcej także cieszę się nimi nadal. Minął drugi miesiąc coś tam widzę, coś wypada ale nadal zadowolona "Ee co to ma być? Takie wypadanie to jeszcze nie tragedia!". A potem minął miesiąc trzeci i tragedia dopiero miała się rozpocząć. Włosy zaczęły tulić spływ wanny, ozdabiać podłogi i zwiększać objętość szczotki. I może nie byłoby mi z tym aż tak bardzo źle gdyby nie to, że zauważyłam prawie że łysy placek na mojej głowie. Kobiety najczęściej skarżą się na utratę włosów przy skroniach. Zaczęło się szukanie ratunku. Fora huczą, kobiety płaczą i proszą o pomoc. A potem czytają NIC Z TYM NIE ZROBISZ! Hormon który był odpowiedzialny za Twoje lśniące i grube włosy w ciąży już nie działa. Zbuntował się i podziękował za współpracę. Radź sobie kobieto bez niego. Czy odpuściłam i patrzyłam na to ze spokojem? Nie ja.

Wiem, że instagram jest przepełniony lokowaniem produktów dlatego zapytałam mam, które nie miały w tym żadnej korzyści  o to co dla nich okazało się zbawienne. Nawet jeśli te włosy musza wypaść to co zrobić żeby pojawiły się nowe baby hair. Zebrałam wszystkie kosmetyki i suplementy o których pisały mamy. O nich na końcu.

Z pomocą przyszedł znajomy który napisał "Przyślij do mnie męża!:) Nie jedna kobieta już po ciąży uratowana:)". Pracuje w sklepie fryzjerskim stąd zna się facet na rzeczy. No i pojechał niemąż konkubin do sklepu i przywiózł to co miało mnie wybawić. 


Złotym środkiem miał być szampon + loton + 4 ampułki firmy NHP.  Działać trzeba kompleksowo więc myłam włosy szamponem dokładnie wmasowując go w skórę głowy. Po każdym myciu używałam lotonu a raz w tygodniu jednej ampułki. Fajnie i szybko bo nie trzeba po zastosowaniu spłukiwać głowy. Dodatkowym atutem kuracji jest to że nie zawiera parabenów i silikonów - same naturalne składniki! Kosmetyki pięknie pachną i  przyjemnie mrożą a następnie ogrzewają skórę. 
Dzięki temu, że korzystanie jest przyjemnie stosuję te kosmetyki regularnie. I nie wiem czy to jest zasługa wcierki, którą wcześniej używałam ale na mojej głowie w miejscu gdzie był łysy placek pojawiły się nowe włosy!






Wcierka o której pisałam to ziołowa kuracja na wypadające włosy Ojca Klimuszko. 
Skład: korzeń łopianu, liść pokrzywy, kłącze tataraku, kora dębu, koszyczek rumianku, ziele skrzypu. Co obiecuje Pan Klimuszko?:) Włosy po użyciu będą wzmocnione, zmniejszy się łojotok który powoduje łupież i wypadanie włosów. Trzy miarki tego naturalnego eliksiru należy nanieść na umyte włosy, wmasować w skórę głowy i spłukać po 15 minutach. I tu zaczynają się schody bo zabiegi te zajmują trochę czasu a przy dziecku wiadomo trochę go mało. Płyn ogólnie śmierdzi więc korzystanie z niego nie przypomina nawet trochę domowego SPA. Zioła brudzą więc jest przy tym trochę zamieszania. Słyszałyście o płukance z kory dębu dzięki której bez farby możemy przyciemnić swoje włosy? Producent zastrzega że podczas stosowania kuracji włosy blond mogą zyskać ciemniejszy odcień. 

I teraz co pomogło? Nie mam pojęcia. Wcierkę zastosowałam 5 razy a potem zaczęłam stosować kuracje firmy NHP.

A to propozycje #instamatek:

  • Vitapil Mama - suplement diety
  • Vax - maska do włosów
  • Alpecin - szampon 
  • Alpicort E. - wcierka (na receptę)
  • Korzeń Imbiru - wcieranie w skórę głowy
  • Matrix Ceramidy
  • Allwaves - ampułki
  • Ducray ancaps - kapsułki 
Dziewczyny karmiące piersią! Jeśli nie wiecie czy daną kurację bądź suplementy można stosować podczas karmienia piersią skonsultujcie to z lekarzem!

Moje włosy lekko obciążone i przylizane ale jest w nich nadzieja ;)




(Lustro zakurzone ale podobno święta i tak się odbędą :) ... )

2 komentarze

  1. Znam ten ból. Po pierwszej ciąży zaczęły mi wypadać ok. trzeciego miesiąca, zrobiły mi się wręcz zakola. Gdy ma się długie włosy, to wydaje się, że jest ich jeszcze więcej. A teraz już jestem na to przygotowana psychicznie i wiem, że trzeba to jakoś przetrwać, choć pewnie zdecyduję się na jakieś środki zaradcze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się bronię przed tym ubydkiem jak mogę;) Widzę że już jest lepiej ale brakuje mi włosów które miałam w ciąży:) Teraz wygląda to tak jakby mnie krowa polizała 😅

    OdpowiedzUsuń