List do młodej mamy

5.12.2017
data:post.title
Piszę do Ciebie list. Może się ucieszysz - w końcu dawno nikt do Ciebie nie pisał. I nie chodzi o tą zapomnianą formę. Smsy też rzadko dostajesz. Myślałaś, że ciąża i macierzyństwo to czas, kiedy Ziemia na chwilę zakręci się wokół Ciebie. Mnóstwo pytań jak się czujesz, jak zdrowie Twojego maleństwa i ogólnie jakie to uczucie być mamą. I zeszłaś szybko z obłoków, bo to były Twoje wyobrażenia, które nijak miały się do rzeczywistości. Następnym razem się zastanowisz, zanim sama sobie nawymyślasz jak to będzie. A ja myślę o Tobie często i zastanawiam się jak sobie radzisz. Pamiętam siebie w tych pierwszych dniach. Jeszcze ciążowe leginsy i koszulka. Ciężko przejść z pokoju do kuchni, więc lepiej posiedzieć ... w sumie to i to była masakra. I ten lęk. Ogarnął mnie od chwili, gdy w sali szpitalnej nastała cisza. Strach zalał mnie całą. Zrobiło mi się bardzo zimno. To zimno często do mnie wraca i trzęsie mną na wszystkie strony. W głowie miałam jedno zdanie "Jestem taka szczęśliwa. A szczęście nie trwa wiecznie. Co jeśli coś mi Cie zabierze?" A potem była seria scen, które szybko próbowałam wymazać. Wierzę, że pozytywna myśl to połowa życiowego sukcesu, więc po chwili myślałam o tym jakie dobre będzie życie tego maleństwa, które obok leżało bezbronne. Jak z innego świata. Chcę się Ciebie zapytać, o czym myślałaś, gdy wychodziłaś ze szpitala. Już nie sama. Ja widziałam za oknem śnieg i z trudem powstrzymywałam łzy ze wzruszenia. Pamiętasz jakąś wyjątkową wiadomość? Czy ktoś napisał Ci coś czego nie zapomnisz? Ja nie pamiętam. Przez te kilka dni każde "gratulacje" brzmiało jednakowo. Chyba nikt się nie pokusil o jakiś głębszy tekst jak bardzo jest ze mnie dumny że dałam radę. Przecież bałam się tego a dałam z siebie wszystko.
Jesteś już w domu. Życie się toczy dalej. U innych bez zmian. Każdy ma swoje problemy i sprawy do załatwienia na już  a Twoje życie zakręciło się kilka razy jak po mocnym zderzeniu, zatrzymało, zegarek popsuty, czasu nie liczy. Twój czas odmierza dziecko. Jego rytm jest teraz Twoim rytmem. Zgadzasz się, bo nic nie masz do gadania. I myślisz sobie pewnie za jakiś czas napiszą, pewnie ktoś poprosi o kolejne zdjęcie. Nie. I po kilku dniach już się przyzwyczajasz i to akceptujesz. Nie masz żalu, bo radość całkiem zalała Twoje ciało i zlewa się ze zmęczeniem. Chyba wtedy nikt się o to nie zapytał, ale ja przez kilka nocy miałam drgawki. Pojawiła się też gorączka i kilka razy w nocy zmieniałam koszulkę, bo pokarmu było dla trojaczków. Te noce kojarzą mi się z kocem i szlafrokiem. Mężczyzną, który w tej sytuacji nie pomoże, ale przyniesie o 3 kanapkę bo znowu jestem głodna. Chcę Cie zapytać... To przecież wielka sprawa. Jak to jest? Wziąć te nowe życie na swoje ramiona? Udźwignąć ciężar obowiązku tak, aby noszone wiele lat miało wygodę i poczcie, że trzymasz je mocno w każdej sytuacji? Stałaś się dla tego małego człowieka całym światem. Bierzesz tą miłość i troszczysz się, bo nic nie ma na świecie cenniejszego. Twoje życie przy jego życiu wydaje się być drugim planem. Jak to jest kiedy na drodze tej istoty musisz twardo stać na ziemi i być mu drogowskazem. Czy to Cie nie przeraża? Ja się nie boję. Wiem, że Ty też sobie poradzisz. Jesteś wyjątkowa. Twoje ciało przez 9 miesięcy tworzyło życie. W bólu przyszło na świat a jest lekiem łagodzącym wszystkie Twoje problemy. To dzięki Tobie w domu zabrzmi jego głośny śmiech. Nikt Ci tego nie powiedział, a ja Cie rozumiem i wiem co się dzieje w Twojej głowie. Mam tak samo. Wszystkie to mamy i jeszcze Ci nie powiem czy to minie, ale kiedy widzę mokre oczy mojej mamy, gdy coś się dzieje w moim życiu to chyba Cie nie pocieszę.
Mamą się nie bywa. Mamą się jest. W domu, w pracy, w kolejce w supermarkecie, w samochodzie i na wycieczce nad morzem.                                                                                                                      
Wszystko jest ulotne, szybko się kruszy a Ty jesteś mamą. Skałą, której nic nie ruszy.





4 komentarze

  1. Naprawdę pięknie to opisałaś. Wzruszyłam się niemal do łez, choć już nie jestem młodą mamą. Kiedyś taki list na pewno by się przydał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tutaj dużo prawdy... "Mamą się nie bywa. Mamą się jest. W domu, w pracy, w kolejce w supermarkecie, w samochodzie i na wycieczce nad morzem. " - święta racja. Uwielbiam Cię za ten tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że bycie mamą to moja główna rola w życiu, taka od serca, z miłości i pragnienia niesienia szczęścia każdego dnia. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń