Przepraszam Cię przyjaciółko, że do Ciebie nie dzwonię

5.03.2017
data:post.title

"Z kim Ty tyle rozmawiasz?"
"Ciągle masz zajęte... do ciebie to dopiero ciężko się dodzwonić!"

"O czym to można tyle gadać?"

Moja mama ciągle zadawała mi tego typu pytania. Dlaczego już tak nie jest? Czy muszę/powinnam przepraszać za to że rzadko pytam moich koleżanek " Co u Ciebie? "

Dzwoni telefon. Słychać jedną z moich ulubionych piosenek. Zapewne to coś przy czym się dobrze tańczy i porywa tłumy na parkiety klubowe. "Słucham?" No i się zaczyna 😊 Jedno wielkie bla bla bla. Mija dziesięć minut, ale w gardle jeszcze nie zaschło. To był tylko wstęp, a przecież tyle się wydarzyło. Noo żebyśmy jeszcze gadały tylko o tym co jest, ale tematów było mnóstwo. Było minęło, dziś, co to będzie i jak sobie z tym poradzę. A potem powałkujmy sobie setny raz ten sam temat. Telefon gorący, zupa wystygła, ale trzeba obgadać wszystko. Zrzucić z siebie ciężar myśli, które cisną w głowę z każdej strony. I potem robi się lekko. Książkę znowu można wyjąć i czytać ze zrozumieniem. A już taka jestem, że musi ze mnie gdzieś upłynąć. Mam takie osoby, które przyjmują to na chwilę na siebie i starają się stłumić żar, który płonie i uciszyć rozchwiane emocje.
Duży pracy, w domu jakieś obowiązki i nie gadamy ze sobą trzy dni. Telefon. "Dlaczego się nie odzywasz?" Iii.. cofnij się do zdania bla bla bla...

Tak było.

Jak jest?

Dzwoni telefon. Słychać standardowy dzwonek, bo jakimś dziwnym cudem nagle zamiast gwiazdy pop słyszę te piskliwe nuty mojego Samsunga. Nie zmieniałam tego, bo zawsze jest coś innego do roboty i zwyczajnie mi się nie chce zajrzeć głębiej w telefon. Przyznam Ci się, że się wkurzyłam, że wtedy zadzwoniłaś, bo Oli jedno oko miał już zamknięte, ale piskliwy dzwonek przypomniał mu, że szkoda życia na spanie. A potem to już seria obowiązków, nie twierdzę, że nieprzyjemnych, ale obowiązków. Pewnie odłożyłaś telefon i mogę się tylko domyślać co zrobiłaś. I tak, kiedy Ty robiłaś sobie zdrowy obiad, ja znowu zjadłam coś na szybko, bo dziecko mam kochane, ale samo się nie bawi. Kiedy Ty wyjełaś książkę i rozłożyłaś się wygodnie na łózku, ja znowu straszyłam sąsiadów okrzykami typu fruuu, piiii, kraaaa, meeee, beee, miauuuu. Nawet pomyślałam, że później przeczytam coś co lubię, ale planuje tak od kilku dni i nie wychodzi. Kiedy już przeczytałaś kolejny rozdział pomyślałaś, że posprzątasz, ale szybko zrezygnowałaś, bo tego nie lubisz, a ja muszę, bo goście do Olisia przychodzą, a pod słońce wszystko widać. I przyszedł czas na wieczory relax. Wchodzisz do wanny i myślisz co będziesz robiła w weekend. U mnie też już spokój. Maluch zasnął. Dziś będzie peeling kawowy. I nie mogę się rozluźnić na maxa, bo mogłabym zasnąć w wannie i opić się tych fusów.
Padam na twarz. Znowu zapomniałam do Ciebie oddzwonić.


Weekend. Dla mnie to kolejna sobota i niedziela. Weekend jest wtedy jak masz wolne. Jak gdzieś wyjeżdżasz. Jak robisz to, na co masz ochotę. I kiedy Ty spisz do 11, ja budzę się, a raczej budzi mnie kopanie w brzuch o jakieś 6/7. Ale jak tak myślę to łączy nas coś jeszcze ;) Ty szukasz ubrań na wieczór i ciągle się przebierasz. Ja też co chwile zmieniam ubranie, bo Oli strasznie ulewa. Kiedy Ty wieczorem wystrojona w najlepsze ciuchy idziesz do klubu, ja zmywam makijaż, zakładam piżamy nie do pary i chwiejnym krokiem docieram do łóżka. Śpię o 23.

Minął weekend i dzwonisz do mnie. Mały ma dłuższą drzemkę więc słyszysz wreszcie "halo". Opowiadasz gdzie byłaś, jak było fajnie, z kim się spotkałaś i jak było wesoło. Buzia Ci się nie zamyka. A ja słucham. I mimo ciekawości, tego, że dobrze Ci życzę i cieszę się, że tak świetnie się bawisz to nie chce żeby nawet na chwilę w mojej głowie zawitała myśl - ale Ci zazdroszczę. Przecież tak nie jest. Gdybym to powiedziała pewnie miałabym wyrzuty sumienia.

Nie gniewaj się więc moja przyjaciołko, że czasem nie odbieram i kiedy mam gorszy dzień to nie chce słuchać jaka kobieta jest wolna, gdy nie ma dziecka. Wiesz, że czasem mam taki dzień, że dzwonie i mówię opowiadaj mi o swoim świecie. O tym jak u Ciebie jest spokojnie. Gdzie dziś byłaś i z którym ;) a ja będę słuchać.

Moje życie jest teraz piękne i na żadne inne je nie zamienię, tylko czasem przychodzą takie dni, że jak już się kończą, to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. A wieczorem mam ochotę głośno krzyczeć, bo dziecko cały dzień dawało ujście swoim emocjom, a ja musiałam swoje chować w kieszeń, żeby nie złościć się na dziecię, bo nie jego to wina, że dziąsła tak bolą.

Kiedy rodzi się dziecko nagle grono znajomych jakby się kurczy. I fajne to jest, bo wiesz, że osoby które zostały były nam bliskie i wybaczą. Ten nieodebrany telefon, że ciasta nie było do kawy, że nie pamiętasz co zrobiłaś z pożyczoną bluzką, że nie przyjedziesz na urodziny.

Dziś znowu do żadnej z Was nie zadzwoniłam, ale jeśli czytacie to u mnie cudownie. Oli znowu zasnął wtulony, wplatając swoje małe rączki w moje włosy. Potem patrzyłam na niego przez chwilę i myślałam o tym, że nigdy nie było we mnie tyle szczęścia i miłości. Bawcie się dobrze, bo i Was nie długo to czeka. Wtedy on już będzie starszy więc gdybyście miały z czymś problem to dzwońcie. Moje szlaki przecieram sama a jeśli kiedyś dla Was okażę się wsparciem to będę jeszcze szczęśliwsza.





9 komentarzy

  1. Utożsamiam się z tym wpisem w 100% czasem nie wybaczają...��niestety...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wtedy się okazuje, że to nie były przyjaciółki a jednak szkoda...
    Pozdrawiam 🤔

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zazdroszczę bardziej Twojego życia. Świadomość, że nic nie jest poukładane, i być może nigdy nie będzie, jest najgorsza. A wolność każdemu się w końcu nudzi i wychodzi bokiem. Ja mam już dość, bo to z drugiej strony też trochę samotność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to ja też już tak miałam. Chciałam mieć dziecko i moje wolne życie już mi nie dawało satysfakcji. Teraz bywa ciężko, ale ma to właśnie czekałam.

      Usuń
    2. W sumie to ja też już tak miałam. Chciałam mieć dziecko i moje wolne życie już mi nie dawało satysfakcji. Teraz bywa ciężko, ale ma to właśnie czekałam.

      Usuń
  4. Super jest być mamą, ale czasami to nie wiadomo w co włożyć ręce .

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic nie trwa wiecznie. Kiedyś każdy z nas szalał na swój sposób ale przychodzi moment, że trzeba trochę stateczności. Dla jednych jest to dziecko, dla innych praca a dla innych jeszcze coś innego. Jeśli przyjaciółki nie rozumieją, że zmieniłaś się to powód do dość poważnej rozmowy z nimi żeby im to i owo uświadomić ;-)
    Pamiętaj jednak, ze to miecz obosieczny. Jak dziecko nieco podrośnie to mozesz zatęsknić za jakimś krótkim wypadem od czasu do czasu, czy to za miasto czy na mały urlop. Warto mieć kogoś blisko...często mawiam w takich sytuacjach "kogoś lubić trzeba"

    OdpowiedzUsuń
  6. Thanks for sharing, nice post! Post really provice useful information!

    Giaonhan247 chuyên dịch vụ mua đồng hồ amazon vận chuyển ship hàng từ mỹ về việt nam giá rẻ uy tín cùng với kinh nghiệm mua hàng trên amazon hay dịch vụ gửi hàng đi mỹ giá rẻ của dịch vụ mua hàng trên ebay ship về VN.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z tym wpisem w 101% - piękny!

    OdpowiedzUsuń