Przestałam czekać

6.30.2017
data:post.title
Moi chłopcy już śpią. W domu nastała cisza i nagle zorientowałam się, że jutro jest piątek. Dni ostatnio zlewają się i pędzą szalenie. Kiedyś czekałam na piątek. W sumie, to nie tylko na ten rozrywkowy dzień tygodnia. Zawsze na coś czekałam - na ten cały extra piątek, na wakacje, na koniec pracy, na miłość, na spełnione marzenie, na lato... oj mogłabym pisać i pisać.
Potem czekałam 9 miesięcy na to, aż urodzi się mój syn i 25 listopada skończyło się to całe czekanie. Nie planuje, nie kalkuluję, nie rozważam - żyję. Nie tracę czasu na myślenie o tym co było, ani o tym jak będzie. Mam cudowną rodzinę. Mam to, o czym marzyłam i okazało się, że potrzebowałam tylko tego. Już na nic innego nie czekam. Jestem ciekawa, jaka będzie nasza przyszłość, jaki będzie Oliwer, ale to tylko ciekawość. Może jestem niezorganizowana, nie lubię planować, bo i tak zrobię to na co mam ochotę a słowo MUSZE wywołuje u mnie dreszcze. Kiedyś miałam plany i życie nauczyło mnie, że nawet te wielkie i poważne mogą się posypać. I wdzięczna jestem za to, że mogłam tego doświadczyć. Dziś znam wartość czasu. Moje maleństwo rośnie podczas jednej nocy. Sekundę trwa pojawienie się nowej miny. Nie chce, żeby coś mi umknęło. Ostatnie 7 miesięcy to czas, który z jednej strony lał się przez palce i minął nie wiem kiedy.. a z drugiej- to okres kiedy żyłam bardziej. Nad każdą wyjątkową chwilą chciałam się zatrzymać, czuć bardziej i zapamiętać na dłużej.
Dzień po porodzie przyjechała do mnie mama i powiedziałam jej, że już nie pamiętam tego bólu. Ona zaśmiała się i stwierdziła, że lepiej będzie jak o nim zapomnę. A ja nie chciałam. W tym wszystkim było tyle pięknych emocji, tyle szczęścia, że chciałam to czuć już zawsze. Zalewająca radość, coś czego nigdy jeszcze nie czułam. Przecież tyle na to czekałam i stało się -  w mglisty i brzydki dzień, który okazał się piękny jak żaden inny.
Przyjdą znowu jakieś brzydkie dni, z mgłą, z ulewą i silnym wiatrem. I po tych wyjdzie słońce. Moje słońce świeci mi każdego dnia. Oświetla tylko najbliższy czas a jednak wiem, gdzie i z kim będę w przyszłości. Nie mogę zaplanować co będę robiła za tydzień. Ba! Ja nawet nie zaplanuję co będę robiła za godzinę. I to mi się podoba! Życie bez planu - życie z Nimi.
Moi chłopcy przekręcają się na drugi bok.
Idę pożyczyć od nich trochę ciepła.

Cześć!











Buciki - Pegorina

1 komentarz

  1. Gratuluje świetnego bloga.
    Chętnie podejmę z Tobą współpracę.
    Proszę o kontakt na maila:
    info@paywin.pl

    OdpowiedzUsuń