Wakacyjny niezbędnik

8.06.2018
data:post.title
Cześć Kochani!

Zanim opisze Wam nasze greckie przygody postanowiłam, że udostępnię krótki niezbędnik, który pomoże Wam przygotować się do wakacji z dzieckiem. Co jakiś czas ten temat powraca w wiadomościach prywatnych na Instagramie i wiem, że jesteście zagubieni i pełni obaw.

Pierwsza ważna informacja, wyprzedzająca wszystkie przygotowania to wrzućcie na luz i nie odbierajcie sobie radości z wakacji niepotrzebnym stresem. Polecam na tydzień przed wyjazdem zacząć nie tylko odliczanie, ale również pakowanie. Koniecznie zapisujcie wszystko na kartce i odhaczajcie co już zostało włożone do walizki.Ja tego nie zrobiłam i po kilku dniach pakowania zaczęłam szukać w walizkach konkretnych rzeczy, bo już zapominałam czy już włożyłam daną rzecz czy dopiero miałam zamiar.

Człowiek uczy się na błędach, więc podsuwam moje, abyście mogli ich uniknąć.


1. Wzięłam zdecydowanie za mało ubrań dla Oliwiera. Liczyłam dzienne zestawy, ale na miejscu szybko się okazało, że soczysty arbuz musi być jedzony samodzielnie, a jego barwny sok spływa po rekach, koszulkach i spodenkach. Codziennie wieczorem musieliśmy prać ubranka. (Arbuz był jedzony na śniadanie, obiad i kolacje)

2. Na 3 dni przed wylotem okazało się, że kończą się również zwykle pampersy. Wzięłam po 4 na dobę biorąc pod uwagę to, że przez większość dnia Oliwier będzie używał tych do kąpieli. Jednak, trzeba je było często zmieniać, ponieważ nie chłonęły tak jak normalne pieluszki. Wszelkie zmiany terenu (basen/morze) i pójście na obiad wymagały zakładania zwykłych pieluszek.

3. Zabrałam zdecydowanie za dużo zabawek. Oliwier i tak chciał wszystko co nie było jego.

4. Nie kupiłam butów z gumową podeszwą. I tego najbardziej brakowało mi na miejscu. Płytki przy basenie były bardzo śliskie i praktycznie trzeba było cały czas trzymać Oliwiera za rękę. Niestety mimo wielu sklepów, nie znalazłam nic w jego rozmiarze. Po powrocie kupiłam Crocsy i myślę, ze byłby idealne na wakacje.

5. Zabraliśmy pól walizki różnego rodzaju leków. Na szczęście nie były nam potrzebne, ale chyba lepiej mieć je ze sobą.

6. Jako przezorna mama spakowałam mnóstwo ubrań na zimniejsze wieczory, których oczywiście nie było. Warto zapytać na forach albo innych mam na Instramie czy konkretna rzecz może się przydać. Ubrania tylko zajmowały miejsce, a walizki ledwie się zamykały podczas wylotu.


Bez czego nie wyobrażam sobie wyjazdu?

1. Kolekcja Lassig Splasch and Fun to produkty, które poleciły mi dziewczyny na Instagramie. Jak to dobrze, że Was tam mam. Szczerze? Nawet nie wiedziałam, że są dostępne stroje kąpielowe z ochroną przeciwsłoneczną +50 UPV. Kiedy Oliwier miał drzemkę, a ja czas na opalanie, pożyczałam Oliwierkowy kapelusz od Lassig, aby ochronić głowę przed promieniami. Jakie było moje zdziwienie, kiedy użyłam go pierwszy raz i poczułam chłód. Materiał dosłownie odbija promienie słoneczne. Nie wyobrażam sobie wakacji bez tego kompletu. Co ciekawe - spodenki mają chłonną wkładkę, dzięki której zbędne jest zakładanie pieluszki. Także nie tylko ochrona, super design, ale również wygoda.









O czym jeszcze warto pamiętać?

1. Zabierzcie min. 3 opakowania mokrych chusteczek.
.
2. Super sprawdzi się materac dostosowany do wieku dziecka. Nasz jednorożec kupiony na Allegro ;)

3. Akcesoria do zabawy na plaży.

4. Jeśli macie wątpliwości czy zabrać ze sobą wózek to wybijcie sobie z głowy pozostawianie go w domu. Będzie na 100% potrzebny. Dzieci w upale nie mają ochoty na samodzielne spacery.

5. Filtry +50!

6. Przekąski na plażę. Bywało, że Oliwier przespał obiad. Nie szło go obudzić, więc lepiej mieć ze sobą coś co zaspokoi głód dziecka.


Wiem, że pierwszy lot z dzieckiem jest stresujący. Nigdy nie wiadomo jak się zachowa. Uważam, że krótkie loty, max 3h będą najleszym rozwiązaniem na pierwszą przygodę z lataniem.
Ja najbardziej bałam się o uszy Oliwiera. Jeśli dziecko jest karmione piersią idealnym rozwiązaniem będzie przystawienie go do piersi podczas startu i lądowania. U nas ta opcja już wygasła, więc mogłam jedynie podać Oliwierkowi w tym czasie wodę z butelki. Start zniósł bardzo dobrze. Problem pojawił się podczas lądowania w Grecji. Oliwier spał i nie chciał pić. Po chwili zaczął łapać się za uszy i głośno płakać. Na szczęście trwało to tylko chwilę. Powrót do Polski był spokojniejszy, jednak uważam, że dłuższy lot z Oliwierem odpada. Cieszymy się, że były to pory w których Oliwier śpi, także część lotu był w nas wtulony i nie wiedział co się dzieje. Jeśli lecicie w dzień nie zapomnijcie o zabawkach, które na jakiś czas zajmą znudzonego malucha. U nas idealnie sprawdziły się zabawki od firmy Janod. Jeśli nie znacie to koniecznie zobaczcie ofertę i ich drewniane cuda.







Nie wyobrażam sobie tych wakacji bez Niego!

Prześlij komentarz