Wywalczyłam "platynowe cycki" i powiedziałam dość

8.31.2018
data:post.title

To będzie historia, którą rozpoczyna i kończy ból. W międzyczasie przewija się przez nią stres, zwątpienie i chęć powiedzenia „dość". To będzie najbardziej czuła i pełna bliskości historia o tym, jak rodzi się i wzmacnia uczucie. Mama i dziecko. Przez tę chwilę trwają w jedności i są tylko dla siebie.

 


Oliwier jest na świecie jedną dobę. W Instytucie Matki i Dziecka co jakiś czas ciszę przerywa płacz dziecka. Za oknem jest już ciemno. Wydaje się, że wszyscy śpią, ale młode mamy czujnie leżą przy swoich maluszkach. W naszej sali ktoś położył na źródło światła pieluszkę, żebyśmy mogły od niego odpocząć. Powietrze jest ciężkie, a mamy zestresowane. Co jakiś czas dzieci budzą się z płaczem i domagają karmienia. Na sali leżały oprócz mnie trzy inne kobiety. Te, które rodziły kolejne dziecko nie miały większych problemów. Pamiętam, że nie spałam. Oliwier obudził się i marudził coraz bardziej. Położne kazały nam najpierw zmieniać pieluszkę, a potem przystawiać do piersi. I tak robiłam. Pierwsza część szła sprawnie, a potem pojawiał się stres. „Nie daję rady, nie umiem zapewnić mu tego, co najlepsze". Próbowałam różnych pozycji. A on płakał coraz bardziej. Czasem się udawało i przez chwile czułam, że dobrze chwyta i je. A potem znowu coś nie szło. Pamiętam, że poprosiłam panią doktor o pomoc. Przystawiała Oliwera do piersi otwierając buzie razem z nim. Brała w ręce jego małą główkę i mocno nakładła ją na pierś. To było dla mnie straszne. Dla niego chyba też. Potem usłyszałam, że to nie możliwe, że w ciągu dnia mi się udawało, bo on w ogóle nie łapie sutka. Wzięła go na ręce i kazała zaczekać w sali. Zabrała go, żeby podać mu mleko modyfikowane. Wiecie co się ze mną wtedy działo? Siedziałam na łóżku, a łzy płynęły po moich policzkach. Bezradność, złość, smutek i nie wiem co jeszcze. Porażka-chyba to uczucie było najsilniejsze. Całą ciążę wierzyłam, że się uda i będę karmić piersią. Nagle moje chęci okazały się niewystraszające. Prosiłam o butelkę kilka razy podczas pobytu w szpitalu. Za każdym razem ze ściśniętym gardłem.

To z mojej strony ogromne niedopatrzenie, ale przyszła mama nie wszystko wie. Nikt nie poinformował mnie o tym, że powinnam budzić dziecko do jedzenia co 3h. Naszego powrót do domu nie wspominam najlepiej. Oliwier ciągle spał. Przystawiałam go do piersi, ale nie wykazywał chęci jedzenia. Potem była pierwsza kąpiel. Nie mogliśmy go dobudzić. Nie płakał. Kiedy znowu próbowałam go nakarmić dalej spał. Ręce miał wiotkie. Zaczęłam krzyczeń i panikować. Mama zadzwoniła po położną. Przyjechała mimo późnej godziny. Kazała od razu podać butelkę. Oliwier był odwodniony. Tej nocy nie spaliśmy. Co 3h budziliśmy Oliwiera na mleko. Rano był już zupełnie innym dzieckiem. Odetchnęłam z ulga.

Nadal chciałam karmić piersią. W tej walce pomogły mi nakładki Mustela-przetestowałam kilka i te są zdecydowanie najlepsze. Po 2 dniach w domu karmiłam już tylko piersią z pomocą nakładek. Przynosiły też ulgę w bólu. Od początku straszono mnie, że jeśli nie zacznę normalnie karmić, to pokarm zaniknie. Przez 4 miesiące co noc szukałam przeźroczystych nakładek i odparzałam je po każdym karminu. Bywało, że zapomniałam zabrać je na kilku godzinny wypad z domu, zgubiłam i po kilku próbach udało się! Oliś złapał prawidłowo sutka i jadł. Ależ to była radość!

To jest ten moment, kiedy kobieta myśli, że już po wszystkim, ale są jeszcze kryzysy laktacyjne, które kilka razy popsuły mi i mojemu dziecku nerwy. Miałam takie momenty, że chciałam podać butelkę, bo piersi nagle zatrzymały produkcje. Na całe szczęście Oliwer nie akceptował sztucznego mleka i nie dał się przekonać. Podobno w takich momentach łatwo o zaprzestanie karmienia piersią, bo dzieci są bardzo wygodne, a jedzenie z butelki łatwiejsze.




„Przeglądanie naszej kolekcji to podróż przez świat mody, który tworzymy samodzielnie w zaciszu sali projektowej. Dbamy o każdy detal oraz komfort noszenia ubrań.
Nie ma u nas tego, czego same byśmy z dumą nie nosiły.
Jesteśmy elastyczni w wyszukiwaniu trendów. Obserwujemy je, analizujemy, a następnie kreślimy coś niebanalnego w ich ramach. Jesteśmy świadomi, że każda kobieta ma swoje dwa oblicza. Zmusza nas często do tego tryb życia jak i wyjątkowe okazje nadarzające się co jakiś czas. Jesteśmy pewni, że każda kobieta jest niezwykła, niezależnie od rozmiaru.”
Teresa Podgórska


Wiem, że są kobiety, które to przeczytają i skomentują - „nienormalna". Ostatnio na Instagramie panuje trend na posty o tym, że karminie mlekiem modyfikowanym też jest extra. W sytuacji, kiedy kobieta z różnych przyczyn nie może jest to dla mnie normalne i naturalne. Ta mama kocha swoje dziecko tak samo, a karminie dziecka butelką to też bliskość. Sama tego doświadczyłam, będąc nianią 5 miesięcznej dziewczynki. Uwielbiałam ten moment. Głaskałam ją po głowie i gładziłam jej małe rączki. Co by się nie robiło-trzymacie na rękach małego dziecka to magia. A każde spojrzenie w oczy buduje coraz mocniejszą więź.

Są też kobiety, które zwyczajnie nie chcą karmić i zrezygnują na starcie. I to jest ta sytuacja, której ja nigdy nie zrozumiem. Nie chcę się rozpisywać co jest w składzie mleka itd. i jakie są plusy karmienia piersią. Chcę, żebyście znały moją opinie i jeśli już w tym momencie się ze mną nie zgadzacie, to radzę nie czytać dalej, bo zwyczajnie mnie nie zrozumiecie. Mnie i tych milionów matek, które płaczą wieczorami, za zamkniętymi drzwiami pokój i nie wiedzą, co mają zrobić. I chodź decyzja już została podjęta - koniec z kp- to nie wiedzą, czy to dobra decyzja, czy powinnam jeszcze zaczekać, czy to jest odpowiednia metoda, aby zakończyć karmienie. Potem wydaje się być już za późno. Dziecko zapomniało, przez chwilę czujesz, że to nie jest ta sama relacja i bliskość, a ten ból w sercu jest bardziej dotkliwy od zatorów pokarmu spowodowanych nawałem. To już za mną. Pozostały wspomnienia tych kilku ciężkich dni. Czytacie ten post, bo jesteście w tym samym miejscu, w którym ja byłam. Jest niby dobrze, niby wygodnie, a jednak coś zaczyna przeszkadzać. Chyba mnie najbardziej irytowało podnoszenie koszulki w miejscach publicznych i fakt, że Oliwier przez 1,5 roku nie przespał nawet jednej całej nocy. Odwlekałam to w czasie-znacie to - "od poniedziałku". Aż naszedł ten dzień. Rano nakarmiłam Oliwera ostatni raz. W tym wszystkim najbardziej mnie przerażało to słowo, które dźwięczało mi w uszach-OSTATNI! Ciężko znoszę zmiany. Kiedy coś dzieje się po raz ostatni na chwilę tracę grunt pod nogami. Tak było i tym razem. Karmiłam i płakałam, ale nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby zrezygnować z mojego planu. To widocznie był dobry moment. Później były takie momenty, w których myślałam, po co ja to zrobiłam, chce dalej karmić, ale powiedziałam już A. W tym przypadku planu B nie było.

Tego dnia był u nas dziadek Oliwiera. Oliwier bawił się z nim i szalał. Kiedy nadszedł czas drzemki, podszedł do mnie z podskokiem i zadowoloną miną. Zawsze się śmiałam, że „on aż się trzęsie za tym cyckiem". Wlepił się we mnie jak zawsze. Ja już byłam przygotowana-posmarowałam sutki "gorzkim paluszkiem". To bardzo gorzki płyn. Częściej stosowany przez osoby, które nałogowo gryzą paznokcie. Można go stosować od pierwszego roku życia. Jest dostępny w aptekach za ok. 8 zł.

Gorzki smak od razu odrzucił Oliwiera od piersi. Nie zapomnę jego miny. Bardzo płakał. Pojawiła się myśl „co ja zrobiłam...odebrałam mu coś, co zapewniało mu poczucie bezpieczeństwa". Próbowałam ukryć łzy. Dziadek też miał smutne spojrzenie. Oliwier zasnął zmęczony płaczem. Przez kilka kolejnych dni robił dziwną minę, kiedy ktoś wypominał o kp. Tylko pierwszej nocy zapomniał się i łapał za koszulkę. Kiedy mu przypomniała, że „cycuś jest już niedobry" - pil wodę i zasypiał. Jeśli martwicie się o swoje dzieci, jak one to przeżyją i jak będą funkcjonować bez piersi to przestańcie. One to zaakceptują szybciej niż Wy. Nagle okazało się, że mega mleczne, wiszące na piersi dziecko, które zasypia tylko przy piersi świetnie ogarnia całą sytuacje. Fakt-nie chce mleka ani kaszy, ale ukojenie przynosi woda z butelki ze smoczkiem. Zaczyna przesypiać całe noce. Szał! Ze mną w tym czasie było gorzej. O depresji jest głośno, kiedy jest świeżo po porodzie. W ciąży hormony szaleją i ludzie przymykają na to oko, ale dlaczego nikt mi nie powiedział, że odstawianie dziecka od piersi może skutkować spadkiem nastroju, uczuciem smutku, rozżalenia i silnym niepokojem. Chodziłam z kąta w kąt i płakałam. To było straszne uczucie. Trochę jak żałoba za czymś, co było i już nie wróci, wiecie ten ostatni raz. Moja mama patrzyła na mnie i też płakała, do czasu. Któregoś dnia powiedziała nieco ostrzejszym tonem, żebym się ogarnęła, bo mój stan nie wróży nic do dobrego. Kiedy zaczęłam pisać ten post, nerwowo szukałam na telefonie i laptopie zdjęć, kiedy karmię Oliwiera. Pewnie dlatego początek jest mocny i nieco dramatyczny. Przez 1,5 tygodnia walczyłam ze sobą i z bólem. Już chciałam kupić tabletki na zatrzymanie pokarmu, ale bardzo mu odradzano. Podobno mój stan mógłby się po nich tylko pogorszyć. To burza hormonalna, która szaleje w naszym ciele, my niewiele możemy zrobić, a otoczenie nie do końca nas rozumie. Nie wszyscy nasi znajomi to matki karmiące piersią. Kiedy ból piersi nie pozwalał myśleć o niczym innym, odciągałam ręcznie pokarm. Najtrudniej było w pracy. Kiedy wracam do domu, miałam wrażenie, że zaraz wybuchnę. Było ciężko. To początki macierzyństwa, ale za mną już kilka takich sytuacji - „jak ja sobie poradzę". I jakoś leci. Czas mija. Przynosi rozwiązania. Nadchodzi dzień, którego się bałam. Potem jest wieczór, już po wszystkim. Idziemy spać. Mój kochany Dziadek zawsze powtarzał „przyjdzie dzień, będzie rada". Nie ma co dręczyć się na zapas i nakręć. Wiem, łatwo nie jest. Może sama się nastawiłam na to, że będzie tak strasznie i było. Ty możesz podejść do tego zupełnie inaczej. Kończy się pewien etap i idzie nowe. Poczujesz zalewającą Cię miłość, kiedy Twoje dziecko przyjdzie i wtuli się w Ciebie, bo chce się przytulić, a nie jeść. Poczujesz radość z pierwszego wyjścia na miasto, SMS-a o treści „baw się dobrze, maluch zasnął bez płaczu". A potem poranek wypełniony tęsknotą i zabawą na 100%. Przespane noce też są fajne. Jak już stres minie wróci poczucie swobody i odrębności. To takie zdrowe i normalne. Mama i dziecko wiecznie nie mogą stanowić jedności. Kiedyś tak fest się o tym przekonamy.

„Kobiety walczą o „złote cycki". Kontrowersyjny trend bije rekordy popularności!

Na pomysł tytułu „złotych cycków” wpadły.... młode karmiące mamy. W ten sposób chciały nagrodzić siebie za wielomiesięczny trud karmienia piersią. Bo o ile doświadczenie takie dla wielu kobiet jest najpiękniejszą stroną macierzyństwa, to dla wielu stanowi ogromne wyzwanie, okupione wielkim wysiłkiem i niepowodzeniami. Młode mamy postanowiły, na wzór małżeństw świętujących rocznice, obchodzić jubileusz swojego karmienia piersią.

Za trzy miesiące karmienia przypada tytuł „brązowych cycków”

"srebrne cycki" - za pół roku karmienia
"złote cycki" - za rok karmienia
"platynowe cycki" - to już półtora roku karmienia
"diamentowe cycki" zdobędą mamy, które swoje pociechy karmią piersią dwa lat." www.kobieta.onet.pl

Tak! Można się z tego śmiać. Nie jest to góra złota, ale jak dla mnie żartobliwa forma nagrody. Z nikim się nie ścigałam. Nawet o tym nie wiedziałam, kiedy kończyłam karmienie. Mamy, które nie karmią, będą się zwyczajnie nabijały, że tym "madkom polkom" coraz to lepsze pomysły do głowy przychodzą, a te karmiące przeczytają i się uśmiechną. Myślę, że każda z nas podjęła decyzje o tym, ile będzie karmić z pełną świadomością. Najczęściej zakładamy mniej, a potem ten czas dziwnie się przedłuża. Kiedy moja mama patrzyła na moje cierpienie podczas odstawiania Oliwiera od piersi, powiedziała „drugie będziesz karmiła max rok". A ja na to „Oliwierowi dawałam tę szczególną bliskość przez rok, a drugie to gorsze?”

Mam nadzieję, że w żaden sposób nie zniechęciłam przyszłych mam do kp. O bólu szybko się zapomina. Pozostają same piękne wspomnienia. Z uśmiechem patrze na kobiety karmiące piersią i słucham odgłosu cmokania noworodków. Nie ma piękniejszego widoku. Nie ma drugiej takiej bliskości.


                     Jeśli ten wpis Wam pomógł albo zwyczajnie dobrze się go czyta, będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie po sobie ślad i udostępnicie dalej.
          
Z góry dziękuję!




21 komentarzy

  1. Malwa | Nieulotne31 sierpnia 2018 19:42

    Dziękuję Ci bardzo za ten tekst. Wzruszyłam się, choć sama jestem już w tym miejscu, kiedy chcę zakończyć naszą mleczną drogę. Wywalczyłam "platynowe cycki", ha, ha i wystarczy. Marzę o przespanej nocy, o wieczorze dla siebie... Myślałam, że uda się stopniowo odstawić, ale chyba bez wspomagacza typu gorzki paluszek się nie uda. Przeżywam to bardzo, ale kp już przestało mnie cieszyć, choć będę to wspominać, podobnie jak Ty, jako coś wyjątkowego i bezcennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to jest ten moment! Mnie też nagle przestało cieszyć. Będzie ciężko, ale po dwóch tygodniach powiesz ufff... najgorzej podjąć decyzje - to ten dzień kiedy powiem sobie dość 😅 Potem chwile załamania, chęć cofnięcia tej decyzji, a potem ogromna ulga. Będzie dobrze! Gdyby było Ci źle - pisz! Będziemy płakać, a potem śmiać się z tego ❤️

      Usuń
  2. Czytałam i łzy mi ciekły po policzku...Temat jest mi bardzo bliski. Jestem mama 14 miesięcznego Oliwiera, który podobnie jak Twój synek na widok "cycy" podskakuje z radości. Nasze początki również były trudne. Korzystałam z pomocy cld, poniewaz ze względu na silna anemie męczyły mnie nawracajace zapalenia. Ból, łzy i wiszący na mnie 24/h maluch-takie były nasze początki. I chociaż wtedy nie było mi do śmiechu, to teraz wspominam to z uśmiechem. Jestem z siebie bardzo dumna, bo z perspektywy czasu widzę ile dalo to mojemu dziecku w zasadzie wciąż daje. Bo dla mojego synka to lek na cale zlo :) Aktualnie jestem w podobnym pkt w którym ty byłaś jakiś czas temu. Marzę o przespanych nocach, o wyjściu z domu na trochę dłużej. Publiczne karmienia, mimo ze zawsze dyskretne również są dla mnie trochę męczące. Z drugiej strony boje się utraty tej bliskości.Boje się, że te małe oczka juz nie będą "tak"na mnie patrzyły. Dlatego z całego serca dziękuję Ci za Twój wpis . Z całą pewnością nie raz do niego wrócę. A już na pewno w momencie kiedy zdecyduje, że kończymy nasza przygodę. Jesteś piękna i naprawdę fajną mama. Pozdrawiam serdecznie. Patrycja, mama Oliwiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa dodały mi skrzydeł! W tamtym momencie potrzebowałam dużo wsparcia. Jeśli Tobie gdzieś go zabraknie to śmiało pisz! Miałam wrażenie, ze nikt mnie nie rozumie. Płakałam na insta story i nie mogłam się opanować. Teraz uśmiecham się na sama myśl o tym. Polecam Ci wyjść z domu. Spotkać się z koleżankami i wypić kieliszek wina. Zapomnisz na chwile i poczujesz tą wolność, której pewnie dawno nie czułaś. To pomaga :)

      Usuń
  3. Moje początki były wypisz wymaluj tak jak twoje, lecz zdobyłam tytuł "srebrne cycki"
    Karmiła bym duzej lecz my karmilismy siebie orzec 7 miesięcy co 15 min, lepiej bywało później w dzień jak doszły stopniowo inne posiłki. Noce tak naprawdę w ogóle nie przespane bo moje dzieciatko zasypiało z nim i gdy tylko odciągała budził się, odstawienie było dla mnie dramatem lecz zmęczenie wygrało. Pokarmu miałam sporo ale nie było na tyle dobre aby nam wystarczało. Mały czasem musiał dostać butle w dzień ale w nocy to nie przechodzilo, po karmieniu , po odstawieniu śpi cała noc. Kocham to co piszesz, uświadamiasz bo mam wrazwraż że odpisujesz moje życie moje historie. Dziękuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem Ci bardzo wdzięczna za te słowa! Bardzo dużo dla mnie znaczą!

      Usuń
  4. Super post. Wzruszyłam się bo również dużo walczyłam żeby karmić cycy. Zawsze myślałam że pół roku starczy. Po roku podjęłam decyzję że już jest duży i kończymy. Pi woli mniej karmien w dzień i w nocy. Bałam się nocy najbardziej. Ale udało się bez nawałów bez bólu. Może poza tym wewnętrznym że coś się skończyło. Myślę że dzieci to znoszą lepiej on nas. I faktycznie odkąd nie ma cycy śpi całą noc. Nie mogę w to uwierzyć. Każdej mamie polecam kp. Super przygoda. Miło że to propagujesz:-) pozdrawia mama właścicielka złotych cycków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluje Kochana! Nasze dzieci dostały od nas to co najlepsze!

      Usuń
  5. Co prawda jestem na samym początku tej drogi. Karmię 3 miesiące. Początki były okropnie ciężkie przeszłam przez zapalenie piersi, poranione aż do krwi sutki, jednak walczyłam, ani przez myśl mi nie przeszło aby przestać walczyć. A teraz to sama przyjemność... było ciężko i pewnie jeszcze nieraz będzie. Ale warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bólu szybko zapominamy! Pozostaje tylko pełnia szczęścia i bliskość jak żadna inna :)

      Usuń
  6. Rewelacyjny post!!! jak to dobrze przeczytac tak wzruszajaca,zyciowa historie matki karmiacej.
    My karmilismy sie 15 miesiecy, moj syn to byl istny cycocholik,ale mnie bylo z tym bardzo dobrze. Karmienie piersia bylo dla mnie czyms wyjatkowym i niepowtrzalnym, ta bliskosc byla tylko nasza. Udalo nam sie odstawic stopniowo, najpierw rezygnacja w dzien, po miesiacu odrzucilismy karmienie do spania i po miesiacu nocne karmienie. kazde odstawienie to bylo morze wylanych lez i wyrzuty jaka ze mnie zla matka. Ale maz i przyjaciolki utwierdzaly mnie w moim postanowieniu, dostawalam mnostwo wsparcia i bylo mi latwiej. podobnie jak u Was syn nie chcial sztucznego mleka i przeszedl na wode. To byly najcudowniejsze miesiace, dalam mu co najlepsze, ale teraz daje mu siebie i bliskosc w inny sposob, i tez jest cudownie. kazda mama dostanie sygnal od dziecka ze to juz czas zakonczyc mleczna przygode, nasze dzieci radza sobie z tym sxybciej niz my, dlstego nie miejmy do siebie o to zalu!!! Pozdrawiam Cie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, ze udało Ci się zrobić to stopniowo. Ja próbowałam, ale nie dałam rady. Brakowało mi konsekwencji. Ta metoda jest nieco drastyczna, ale skuteczna. Wiedziałam, ze inaczej mi się nie uda.

      Usuń
  7. Płakałam, jak mówiłaś o Waszym końcu karmienia na instastory, płaczę i teraz. Niezwykle wzruszający tekst. Mnie samej wszystko się przypomniało: początki karmienia mojej córki, nawały, chwilę zwątpienia i w końcu koniec po 18miesiącach. I masz rację, człowiek zapomina wszystko, zostają tylko miłe wspomnienia. Żałuję tylko, że nie mam takiej pamiątki w postaci zdjęć jaką macie Wy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całe karmienie, dla kogoś może tylko kamienie, dla mnie było czymś wyjątkowym. Uwiecznienie tego na zdjęciach było dla mnie naturalne. Olis często był przy piersi, wiec mamy wiele takich zdjęć. Dodałam te na których nie wiele widać :) Dziękuje za ten komentarz 💋

      Usuń
  8. U nas już trwa odstawianie miesiąc powoli idzie. Kończymy mleczna przygodę. Najpiekniejsze chwile za nami i przed nami. Czytalam i sie poplakalam. Mały śpi 3 noc juz ładnie . Cycek byl dwa razy już jest raz na noc. Wciagu tygodnia max dwóch koniec całkiem. Jak mowie koniec to wielka gula stoi mi w gardle ������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem! To jest takie trudne! :( Jej... znowu mi się przypomniało i mnie ścisnęło!

      Usuń
  9. Płaczę jak glupia po przeczytaniu. Ja karmię juz 7 msc. Obserwuje Cie na indta od czasu ciązy. Tez dalam posta o trudach z karmieniem. Ale juz jest ok i mam zamiar mieć złote cycki ♥️😲

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby wszystko było po Twojej myśli 💋

      Usuń
  10. Nasze początki w szpitalu były podobne. Ja nie umiałam przystawić do piersi, Franek nie umiał chwycić sutka. Chudł, ja byłam przerażona myślą, że spędzimy kolejne tygodnie w szpitalu. Byłam oslabiona po CC, przez tydzień dostawałam 3x dziennie antybiotyk dożylnie, aż popękały mi żyły. Franek musiał być dokarmiany mlekiem mm, a ja ściagalam mleko z piersi by widzuew ile wypił. Przez 2h udawało mi się ściągnąć około 10-20ml, to było okropne. Na szczęście po tym wszystkim zaczął przybierać na wadze i po tygodniu, gdy skończyłam dostawać antybiotyk wróciliśmy do domu. W domu wszystko się odmienilo. Miałam nawał pokarmu i Frank nagle potrafił pić z piersi. Ładnie przybierał do 3-miesiaca. Później był poza skalą, już tak nie tył i musieliśmy Go dokarmiać mm. Po pol roku karmienia piersią sam ja odrzucil. Teraz już je wszystko ładnie,ale nadal jego waga nie jest za wysoka, jednak mieści się już na siatce ���� Chyba każda z nas ma jakieś przeżycia związane z karmieniem bądź próbą karmienia �� Najważniesze aby na koniec wszystko było dobrze ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Łatwo nie jest, ale warto. Chociażby kilkanaście dni! Każda kropla mleka na wagę złota. Szczególnie ta pierwsza :)

      Usuń
  11. Bardzo wzruszające ❤ też mam synka Oliwierka 14listopada kończy 1rok i 10miesiecy. pomyślałam że najwyższą pora przestać karmić piersią. Chociaż jest to dla mnie bardzo ciężkie:( 13 listopada idę do pracy. olis w nocy zaczął bardzo dużo ciągnąć cyca.. zasypia tylko przy nim.. nie wiem jak to przetrwam ? czy posmarowanie "górzkim paluszkiem "nie powodowało pieczenia sutkow? co robić potem z pokarmem który będzie dalej się produkował? czy szybko zanikl? bardzo proszę Cię o poradę i odpwiedz :) pozdrawiam serdecznie! bardzo miło czyta się Twojego bloga ❤

    OdpowiedzUsuń