Nasze pierwsze greckie wakacje - Kos

12.04.2018
data:post.title
Dzień  w którym dowiedziałam się, że jestem laureatką Bielenda Body Challange 2018 był jednym z najbardziej wyjątkowych dni w moim życiu. Aż 50 dziewczyn przejechało z całej Polski do Warszawy, aby dowiedzieć się kto wygra wycieczkę marzeń i bon o wartości 8000 tys. Mimo, że wycieczka już za nami, ja nadal nie mogę uwierzyć, że to wydarzyło się naprawdę. Pomysłów na wykorzystanie bonu było mnóstwo. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że zaprosimy na wyjazd moją mamę. A już następnego dnia w biurze podroży Exim Tours zarezerwowaliśmy wycieczkę na grecką wyspę Kos.
Chciałbym nieco przybliżyć Wam czego możecie się spodziewać wybierając ten kierunek. Ja zakochałam się w Kos, mimo, że nie jest to pocztówkowa Grecja. Pozostanie w hotelu byłoby takim samym błędem jak niedoczytanie tego posta, także zapraszam na naszą relacje zdjęciową i podróż na Kos.

Hotel który wybraliśmy to 4 gwiazdkowy Princess Of Kos. Spełnił nasze oczekiwania i w rankingu osób, które zwiedziły inne greckie wyspy był bardzo wysoko. Jedzenie było dobre, aczkolwiek to kolacje robiły u mnie największe wrażenie, ponieważ dla greków jest to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Straszono nas, że po powrocie waga pokaże dodatkowe 5kg. Na szczęście tak się nie stało. Dobrze, że nie smakowały nam desery!
Obsługa cudowna! Wszyscy pomocni i bardzo uśmiechnięci. Może była to zasługa managera, który bacznie nad wszystkim czuwał.  Hotel oferuje dwie restauracje. W obu podawane są prawie takie same dania (bywało, że w restauracji w głównym budynku było coś dodatkowego.  My zazwyczaj jadaliśmy na świeżym powietrzu w drewnianej tawernie. Pokoje... - na stronie były lepsze - wiadomo. Trochę przeszkadzał mi zapach z kanalizacji, który niestety czasem spędzał sen z powiek. I uwaga na czerwone mrówki! Zostawcie na chwilę jedzenie, a zobaczycie jak szybko można zorganizować sobie mrowisko w pokoju.

Ciężko jest żyć lekko, więc total chill w hotelu trzeciego dnia zaczyna nudzić. To był idealny dzień na wycieczkę na trzy wyspy. Trwala ona ok.8h. Odradzam kupowanie wycieczek u rezydentów - ceny mają prawie dwa razy wyższe. My zarezerwowaliśmy wycieczkę u lokalnego biura. Kontakt telefoniczny z osobą mówiącą po polsku, więc bez stresu. Na wycieczce zwiedziliśmy Plati, Kalymnos i Pserimos - trzy wysepki położone w archipelagu Dodekanezu, niedaleko wybrzeży Turcji. Kalymnos - to jedna z jedenastu wysp należących do grupy Dodekanezów,
słynąca z połowu gąbek. To spokojna wyspa, pełna urokliwych zakątków. Jej architektura bardziej przypomina Włochy niż Grecję, ale jest pięknie. To zdecydowanie najpiękniejsze miejsce na Kos.










Z Kalymnos odpływamy na Pserimos, małą grecką wyspą należącą do archipelagu Dodekanez. Pserimos leży pomiędzy Kalymnos a Kos.Wyspę zamieszkuje stale 25 osób. Głównym źródłem utrzymania mieszkańców jest turystyka.
Lokalne krajobrazy oraz nieliczne plaże przyciągają turystów pochodzących z Grecji oraz Europy.Ostatni przystanek to wysepka Plati ,kamienista ,ponoć bezludna,
tu półgodzinne cumowanie w błękitnej zatoce i zwiedzanie wyspy.




Kolejne miejsce na Kos, które koniecznie musicie zobaczyć to miasteczko Zia. Niesmakowanie widoki, ogromne kiści winogron, przepyszne jedzenie w greckich restauracjach, najlepsza lemoniada jaką piłam i zachód zapierający dech w piersiach  - to właśnie Zia.



















Chyba najwięcej emocji wzbudziła we mnie wyprawa na plaże Cavo Paradiso. Wypożyczyliśmy samochód, włączyliśmy nawigacje i wyruszaliśmy w drogę. Na Kos wszędzie jest blisko. W jeden dzień można zwiedzić wyspę.
Cavo Paradiso to plaża dla ludzi, którzy lubią piękno, naturę, a nie przepadają za tłumem i komercją. Kto więc nie tęskni za zgiełkiem tę plażę musi koniecznie zobaczyć i zasmakować Raju! Piękna plaża, położona na uboczu, na samym południowo-zachodnim krańcu wyspy. Dojazd trudny, by nie powiedzieć ekstremalnie trudny (zwłaszcza jego końcowy odcinek – gliniana, kręta górska „droga”). Z tego powodu (przynajmniej poza sezonem) bardzo mało ludzi. Krystalicznie czysta woda, przecudne kolory morza, piękny jasny, bardzo drobny, miałki piasek – czego chcieć więcej. W środkowej części parę leżaków, mała „taverna” … i wszystko. Prawa strona plaży bardziej skalista, bardziej dzika, lewa „ukryta za głazami” spokojniejsza, płaska, bezludna.
Pomimo kłopotliwego dojazdu i braku "wygód" polecamy zobaczyć Cavo Paradiso - jedną z najładniejszych (o ile nie najpiękniejszą) plażę na wyspie.









Mam ogromny niedosyt! Myślę, że jeszcze nie raz odwiedzę Grecję! Pokochałam ją od momentu, kiedy pierwszy raz obejrzałam "Mamma mia"! 




Prześlij komentarz